Kolejny samolot z osobami ewakuowanymi z Afganistanu wylądował bezpiecznie w Warszawie - poinformował Mariusz Błaszczak na Twitterze. Minister Obrony Narodowej podziękował żołnierzom i wszystkim, którzy byli zaangażowani w operację.
"Polska nie zostawia swoich obywateli i sojuszników w potrzebie" - podkreślił Błaszczak. "Kolejna grupa osób ewakuowanych z Kabulu wylądowała w Warszawie. Wojsko Polskie od kilku miesięcy pomaga w wyjeździe z Afganistanu osobom, które współpracowały z PKW i polską dyplomacją. Słowa uznania dla żołnierzy zaangażowanych w te operacje" - napisał szef MON.
"Dziś z Kabulu zostało ewakuowanych kolejnych dwóch obywateli polskich. Tym samym wszyscy nasi obywatele przebywający na terytorium Afganistanu, o których wiedziało Ministerstwo Spraw Zagranicznych i którzy zgłosili chęć wyjazdu - zostało już ewakuowanych. Łącznie to sześć osób - napisał z kolei w czwartek wieczorem Marcin Przydacz, podsekretarz stanu w MSZ.
"Ściągnęliśmy pierwsze transporty z Kabulu. Nasza misja wojskowa została wysłana do Afganistanu, żeby pomagać w całym procesie. Sprawność naszych służb została doceniona przez UE i NATO" - dodał jeszcze Mateusz Morawiecki, premier Polski.
Trzeci odrzutowiec Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował o godz. 21:50 lokalnego czasu w czwartek z punktu ratunkowego w Nawoi w Uzbekistanie, dokąd transportowani są wojskowymi samolotami ewakuowani z Kabulu. Embraer E195LR, oznaczony rejestracją SP-LNM, zaliczył o godz. 23:23 lokalnego czasu międzylądowanie w gruzińskim Tbilisi, gdzie uzupełniono paliwo. Do Warszawy odleciał niespełna pół godziny po północy i wylądował na Lotnisku Chopina o godz. 1:57.
W ten sam sposób do stolicy Polski z Nawoi doleciał odrzutowiec oznaczony rejestracją SP-LNL. Na pierwszy rejs do Uzbekistanu wysłano natomiast
Dreamlinera 787-8, oznaczonego rejestracją SP-LRH, który nie potrzebował międzylądowania na Kaukazie.
Do ewakuacji z Afganistanu zgłosiło się w sumie 250-260 osób. Oprócz sześciu obywateli Polski, są to głównie współpracownicy polskiej misji w tym kraju Azji Centralnej. W pierwszych godzinach i dniach, gdy rozpoczęto ewakuację z Kabulu port lotniczy w tym mieście nie był dostępny. Wtedy część samolotów skierowano na pobliskie lotniska w innych państwach, m.in. maszyny wysłane z Niemiec lądowały w Taszkiencie. Podobną strategię przyjęto w przypadku polskich samolotów, które docierają do Nawoi.
We wtorek
17 sierpnia dwa polskie wojskowe C-130 Herculesy oraz jedna Casa C295M odleciały do Afganistanu z zadaniem wsparcia ewakuacji, z opanowanego przez talibów Kabulu, współpracowników polskiego kontyngentu wojskowego, ich rodzin oraz Polaków przebywających w mieście.
Decyzję o posłaniu do Kabulu samolotów przekazał dziennikarzom podczas uroczystości otwarcia obwodnicy Kępna w ciągu drogi S11 premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu podkreślił, że sytuacja polityczna w Afganistanie zmieniła się zupełnie i jest obecnie bardzo trudna. Zaznaczył, że Polska w tej sytuacji nie pozostawia swoich sojuszników i przyjaciół w potrzebie. Tego samego dnia wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz rozmawiał z ze swoim uzbeckim odpowiednikiem Gajratem Fazylowem o współpracy w zakresie pomocy w ewakuacji osób szczególnie narażonych w związku z sytuacją w Afganistanie.
W poniedziałek Urząd Lotnictwa Cywilnego Afganistanu (ACAA) potwierdził, że przestrzeń powietrzna wokół Kabulu została udostępniona wojsku i doradził zmianę tras samolotów tranzytowych. Taką decyzję podjął od razu PLL LOT, którego samoloty
omijają już przestrzeń powietrzną Afganistanu.
Wstrząsającymi obrazami paniki w Kabulu, który przejęli talibowie, zapowiadający wprowadzenie "nowego ustroju", żyje aktualnie cały świat. Po tym jak zawieszono loty pasażerskie zdesperowani Afgańczycy szukają wszelkich możliwych sposobów na wydostanie się ze strefy konfliktu. Niestety niektóre kończą się tragicznie.
Przykład startującego z Kabulu boeinga C-17 Globemastera dał na tyle do myślenia Amerykanom, że tymczasowo wstrzymali loty ze stolicy Afganistanu, aby nie powtórzyły się historię spadających z dużej wysokości ludzi, którzy woleli zaryzykować, trzymając się kurczowo tylko części wojskowej maszyny niż wpaść w ręce talibów. Teraz najważniejszym zadaniem jest przywrócenie porządku na lotnisku, zanim będzie można ewakuować kolejnych współpracowników kontyngentu wojskowego. Do Kabulu swoje samoloty wysłali również
Niemcy, Czesi oraz Ukraińcy.